Sport jest nieprzewidywalny. Jednak młoda, silna, zdeterminowana drużyna to już połowa sukcesu. Gdyby do tego dorzucić jeszcze solidne treningi, niezawodną taktykę i łut szczęścia, to sukces murowany. I dokładnie tak było w Akademickich Mistrzostwach Polski.

Drużyna futsalu mężczyzn AZS AGH w składzie: Adrian Pieczonka, Jakub Kosno, Karol Wacławiec, Krzysztof Domino, Sebastian Sztuk, Dawid Tumiłowicz, Michał Sieńczak, Patryk Bezkosty, Michał Nowak, Wojciech Janowski, Sebastian Herbuś, Paweł Słonina, Oskar Wąsikowski, Jakub Frączek, Kamil Dzikowski, Krystian Jaklik, Kacper Włodarek, pod okiem trenera Waldemara Chruściela, niepokonana w Akademickich Mistrzostwach Małopolski, trafiła do rozgrywek półfinałowych Akademickich Mistrzostw Polski.

Mecz z pierwszym przeciwnikiem – Politechniką Rzeszowską – w sposób widowiskowy i emocjonujący zakończył się wynikiem 7:5 dla drużyny AGH. Kolejny – z Uniwersytetem Przyrodniczym Lublin – przyniósł porażkę 3:4. Niemniej jednak pozwolił na dalsze uczestnictwo w rozgrywkach.

W meczach o awans do finałów AMP nasi Panowie stoczyli bój z zawodnikami Uniwersytetu Rzeszowskiego. Zacięta rywalizacja i widowiskowe akcje, włączając w to rzuty karne przedłużone, zdecydowały ponownie na korzyść naszych reprezentantów 5:4. Już wtedy dało to naszej drużynie awans do Finałów Akademickich Mistrzostw Polski, które odbędą się w dniach 15-18 lutego w Warszawie

To nie był jednak koniec futsalowych zmagań. Kolejnego dnia po przeciwnych stronach boiska stanęli zawodnicy AGH Kraków i UEK Kraków. Niestety w każdej połowie straciliśmy po jednej bramce, nie zdobywając przy tym żadnej. Mecz zakończył się wynikiem 0:2, a my czuliśmy niedosyt.

Ostatnie spotkanie to starcie z UJK Kielce. Rywalizacja, współzawodnictwo, wiele spektakularnych akcji i bramek w efekcie przyniosło wynik 4:5. Niestety, znowu AGH Kraków stanęło na przegranej pozycji. Z pewnością zabrakło trochę szczęścia. Ale patrząc na naszych zawodników, ich umiejętności, wytrwałość, upór i nieustępliwość, zaangażowanie, sportowe zacięcie i serce do gry – jednego jesteśmy pewni – oni nas jeszcze mile zaskoczą!

Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, wszyscy mieli ochotę na więcej, ale to, czego dokonali nasi Panowie w tych rozgrywkach, i tak budzi podziw i szacunek. Od 5 lat bowiem męska drużyna futsalistów AGH Kraków nie zakwalifikowała się do finałów Akademickich Mistrzostw Polski. Co więcej – i co należy podkreślić – jest to typowo amatorska drużyna, która w swoich szeregach nie ma żadnego klasycznego, zawodowego futsalowca (czego nie można powiedzieć o szerokiej grupie przeciwników, którzy są graczami ligowymi), więc i sukces lepiej smakuje. Tym bardziej, jak podkreśla sam Trener, że priorytetem dla drużyny jest nauka, dopiero później sport. Z perspektywy czasów w jakich żyjemy, gdzie każdy nastawiony jest na sukces, takie stanowisko zasługuje na pochwałę, a sama postawa jest szczytna.

Jak nie trudno się domyślać, po takich dokonaniach na turnieju zawodnicy czują euforię, a trener niekrytą dumę. Pojawia się jednak cień niepewności i domysły, jak potoczyłyby się te zawody, gdyby w półfinałowych spotkaniach nie zabrakło naszych trzech podstawowych zawodników, którzy (zgodną decyzją trenera i reszty drużyny) nie uczestniczyli w meczach z powodu przygotowania do trudnych egzaminów, w czasie odbywającej się jednocześnie sesji egzaminacyjnej na uczelni. Takie zachowanie pokazuje, jak wspaniałe relacje panują w drużynie, na jakie wsparcie – nie tylko na boisku – mogą liczyć zawodnicy.

Dlatego na ręce wszystkich Zawodników i  Trenera składamy wyrazy uznania i podziękowania za tak wspaniałe reprezentowanie Uczelni. Dziękujemy! I życzymy jeszcze większych sukcesów – zarówno w nauce, jak i w sporcie!