Szczypiorniści ze złotym medalem wśród politechnik oraz czwartą drużyną w Finałach Akademickich Mistrzostw Polski w Piłce Ręcznej. W turnieju uczestniczyło 16 zespołów podzielonych na 4 grupy.

Z uśmiechami na twarzy, a jednocześnie lekkim niedosytem wrócili w niedziele z Opola piłkarze oraz piłkarki ręczne AZS AGH Kraków. Na początku turnieju stawiało na nich niewielu, bowiem w swojej kadrze nie mieli wielkich nazwisk i indywidualności. Faworyzowane zespoły przekonały się jednak przez lata, że pojedynki z AGH to nie spacerek po opolskim rynku.
Wczesnym piątkowym rankiem sekcja męska zmierzyła się z drużyną warszawskiej SGH. Już od początkowych minut przeciwnik nie mógł przebić się przez naszą defensywę i musiał gonić wynik. Doskonałą dyspozycję prezentował nasz bramkarz, który momentami ośmieszał rywali łapiąc ich silne rzuty w dwie ręce, wprawiając w osłupienie trenera stołecznej drużyny. Pewne zwycięstwo 19:15 było pierwszym sygnałem dla rywali, że AGH przyjechało do Opola walczyć o najwyższe cele.
Stawką popołudniowego meczu z AWF Wrocław było zapewnienie sobie pierwszego miejsca w grupie. Dyspozycja oraz umiejętności obu drużyn sprawiły, że kibice mogli oglądać świetne widowisko. Mecz toczony w szybkim tempie oraz walka w obronie na granicy przepisów sprawiły, że żadna z drużyn nie wypracowała sobie bezpiecznej przewagi. W ostatnich piętnastu minutach wydawało się, że wrocławianie przejęli kontrolę nad meczem, jednak kilka dobrych akcji w defensywie pozwoliło AGH złapać drugi oddech. Upór i wiara w zwycięstwo do samego końca przechyliły szalę zwycięstwa na naszą stronę, AWF skapitulował 22:24.
W sobotę na parkiecie czekał na nas drugi z zespołów broniących barw krakowskich uczelni. Spotkania z Uniwersytetem Ekonomicznym nigdy nie należały jednak do meczów przyjaźni. Nie inaczej było i tym razem, choć  trener naszej drużyny z racji pewnego pierwszego miejsca w grupie, dał szanse zawodnikom, którzy zagrali mniej w poprzednich meczach. Do przerwy nasza drużyna prowadziła tylko jedną bramką, goniąc wynik całą pierwszą połowę. W dalszej części spotkania nasi zawodnicy obudzili się jednak na dobre i UEK wraz z upływem czasu tracił wiarę w korzystny rezultat. Zwycięstwo 24:18 nie pozostawiło złudzeń, która z krakowskich drużyn powinna pozostać dalej w turnieju.
Przyszedł czas na fazę pucharową, w meczu ćwierćfinałowym czekał na nas dobrze znany rywal z Kielc. Politechnika Świętokrzyska to solidny drugoligowy zespół, więc nasza drużyna rzuciła na parkiet wszystkie swoje siły. Przebieg spotkania przypominał pierwszy grupowy pojedynek z SGH, obrona nie pozwalała rywalowi na oddanie czystego rzutu, a w bramce znów klasą samą dla siebie był Szczepan Szablej. Wąska ławka „polibudy” i szybkie tempo prowadzenia przez nas ataków, powodowały, że przewaga powiększała się z każdą minutą. Na 5 minut przed końcem wynik spotkania był już praktycznie przesądzony, a licznik zatrzymał się dopiero na stanie 29:17.
AGH znalazło się w najlepszej czwórce AMP i zapewniło sobie złoty medal w klasyfikacji uczelni technicznych, czym zapisało się na stałe w historii swojej sekcji, jak również w historii sportu drużynowego naszej Uczelni. Feta nie trwała jednak zbyt długo, sportowa ambicja nie pozwalała osiąść na laurach, po wyjściu z szatni zawodnicy myślami byli już w półfinale turnieju. Tam czekał już rywal z najwyższej półki, Uniwersytet Rzeszowski mający w swoich szeregach graczy z ekstraklasy oraz pierwszej ligi. Niestety kontuzja jednego z naszych kluczowych rozgrywających w meczu ćwierćfinałowym oraz siła rażenia rywali pozwoliły na nawiązanie równorzędnej walki jedynie przez pierwszy kwadrans spotkania. Dalsza część meczu toczyła się pod dyktando rzeszowian, który wygrali wysoko odsyłając nas do małego finału, czyli meczu o brąz. Przegraną bitwę o trzecie miejsce stoczyliśmy z Uniwersytetem Zielonogórskim. O wyniku meczu zadecydowała słaba skuteczność w ataku i jakość zawodników rezerwowych przeciwników. Medal był jednak bez wątpienia w naszym zasięgu, po końcowym gwizdku na twarzach zawodników widać było rozczarowanie. Sportowa ambicja rodzi chęć rewanżu za rok, pomóc w poprawie rezultatu mogą bez wątpienia występy w 2 lidze, w której od nowego sezonu będą występować nasi piłkarze ręczni.

Sekcja kobieca turniej rozpoczęła od porażki, czym skomplikowała sobie sytuację w grupie. W drugim meczu czekał na nie bowiem silny rywal z Akademii Leona Koźmińskiego. Nasze szczypiornistki pokazały jednak na co je stać i nie ustępowały ALK przez całe spotkanie. Na 40 sekund przed końcem prowadziły jedną bramką i były przy piłce. Oddały jednak zbyt wcześnie rzut, który nie znalazł drogi do siatki rywalek, a te równo z końcową syreną zamieniły kontratak na bramkę dająca remis. Awans do ćwierćfinału wisiał więc już na włosku, AGH wygrało swój ostatni grupowy mecz ale pozostałe wyniki rywalek ostatecznie uplasowały naszą drużynę na trzecim miejscu. Pozostała walka o miejsca 9-12 i jak najlepsze miejsce w klasyfikacji politechnik. Zawodniczki pokazały, że będą walczyć do końca o jak najlepszy wynik, zajmując ostatecznie 10 lokatę. Na ich szyjach zawisł brąz za klasyfikację uczelni technicznych.

Cały turniej należy uznać za udany dla obu sekcji, zarówno kobiety jaki mężczyźni przywieźli do Krakowa medale, a ci drudzy zapisali się na stałe w annałach AZS AGH notując najlepszy wynik od czasu powstania sekcji piłki ręcznej mężczyzn.